Wolontariusz senior
DOM LALEK

DOM LALEK

Uczestnicy projektu "Po nitce do kłębka" mają za sobą kolejną, niezapomnianą przygodę teatralną: zwiedzali krakowski Teatr Lalki i Aktora Groteska i zgłębiali tajniki jego funkcjonowania poczynając od kas biletowych i szatni poprzez bufet, gdzie oczekiwaliśmy na zakończenie pierwszego porannego przedstawienia, a na balkonie drugiego piętra kończąc.

Parę chwil, spędzonych w bufecie wystarczyło na zrobienie wspólnych zdjęć i na szybkie drugie śniadanie. Podobało nam się to, że wiele dzieci częstowało nie tylko siedzących przy swoim stoliku, ale wszystkich. Paczki paluszków, cukierki, drobne herbatniczki kursowały po całej sali. To kolejny przejaw zbliżenia dzieci z obu szkół.

Na balkonie II piętra miła pani przewodniczka, Katarzyna Kuźmicz w formie trochę gawędy, a trochę rozmowy opowiedziała o wszystkich współtwórcach przedstawienia teatralnego, nie tylko artystach i lalkach. Dzieci trafnie odgadły, za którym okienkiem w tylnej ścianie balkonu krył się sprzęt oświetleniowy, a za którym pracują akustycy. Dowiedziały się, co robi reżyser, a co inspicjent. Prawdziwą uciechę zostawiono im na koniec.

Na korytarzu II piętra urządzono wspaniałą wystawę lalek i masek, wycofanych już z użycia. Kogo tam nie było! Hinduska księżniczka i japonka, ciężkie lalki wielkości dorosłego człowieka. Mocno sfatygowana marionetka Pinokia, którego dzieci od razu rozpoznały i powitały jak znajomego, podobnie jak to miało miejsce z Koziołkiem Matołkiem. Duże maski do zakładania na głowę, jak kędzierzawa murzynka – właśnie ta ostatnia najbardziej przypadła do gustu panu Hubertowi, który szybko został okrzyknięty przez dzieci skawińskim Murzynkiem Bambo. Uczniowie mieli okazję uruchomić lalki i nałożyć na głowę maski. Wykonywali przy tym różne gesty: machali rękami i załamywali dłonie, podskakiwali radośnie lub kroczyli z powagą chińskiego mandaryna. Przy okazji dowiedzieli się, z czego i jak robi się maski, jak się nazywają różne rodzaje lalek i jeśli nawet nie zapamiętają, czym się różni jawajka od marionetki, to przynajmniej uzmysłowią sobie, jak wiele jest rodzajów i możliwości animowania ich. Zabawa była świetna, no i kształcąca!

Drukuj Drukuj