Wolontariusz senior
KRAKOWIECKI ANATOL

KRAKOWIECKI ANATOL

(1901–1950)


Życie każdego człowieka nierozerwalnie związane jest z losem jego narodu. Widać to jak na dłoni w biografii Anatola Krakowieckiego, pierwszego skawinianina, który został znanym w całej Polsce pisarzem i dziennikarzem.
Anatol Eugeniusz Krakowiecki urodził się 11 maja 1901 r. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Skawinie, którą kochał całym sercem. W wieku piętnastu lat porzucił jednak dom rodzinny, by wstąpić do Legionów. Trwała wówczas wojna, którą potem nazwano pierwszą wojną światową, a Anatol bardzo chciał uczestniczyć w walce o wolną Polskę. Nie miał wówczas szczęścia. Skawinianie zawiadomili jego mamę, która przyjechała i zabrała syna do domu. Był chłopcem rosłym, zatem komisja wojskowa łatwo mogła uwierzyć, że jest starszy niż w rzeczywistości. Ale przecież dzieci do armii nie przyjmowano. Gdy jednak Krakowiecki osiągnął wymagany wiek, zaciągnął się do II Brygady Legionów Polskich i przeszedł całą kampanię wołyńsko-litewską. Maturę zdawał już w żołnierskim mundurze — w czasie urlopu wojskowego przed nauczycielami z Gimnazjum nr VI w krakowskim Podgórzu. Pod Przemyślem został ranny, ale po rekonwalescencji wrócił do wojska i brał udział w zdobyciu Wilna.
Po wojnie rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale porzucił naukę, by pracować jako dziennikarz. Publikował najpierw w „Głosie Narodu”, a potem w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”. Wkrótce objawiły się inne talenty Krakowieckiego — pisał zabawne komedie, wystawiane przez teatry w całej Polsce, współpracował z krakowskim teatrzykiem Gong, współorganizował też coroczne „Parady parodyj”. Napisał powieść sensacyjno-kryminalną Lament światów, a książkowe wydanie jego felietonów Spójrz razem na świat rozchodziło się jak świeże bułeczki. W latach trzydziestych żartowano nawet, że w Krakowie połowa każdego słupa ogłoszeniowego oblepiona jest plakatami reklamującymi dzieła Krakowieckiego. Było w tych słowach nieco prawdy, bo kilka teatrów w tym samym czasie wystawiało jego komedie i krotochwile. Utwory te otrzymywały zazwyczaj dobre recenzje. Po przedstawieniu Sezamie, otwórz się! Kazimierz Czachowski — jeden z najlepszych ówczesnych krytyków literackich — napisał:

Dawno już na scenie krakowskiej nie było premiery, którą by widownia przyjmowała tak gorąco. Pod maską beztroskiego humoru powiało duchem młodego pokolenia.

Pan Anatol miał już wtedy własne mieszkanie w Krakowie przy ul. Szpitalnej 22, ale nadal bywał częstym gościem w Skawinie. Szukał tu odpoczynku od pełnego wrażeń życia artysty.
Szczęśliwe dni skończyły się wraz z wybuchem II wojny światowej. Literat znalazł się na terenach zajętych przez Związek Radziecki. Uwięziony przy próbie przekroczenia granicy trafił ostatecznie do łagru na Kołymie. Odzyskał wolność po ponad dwóch latach, gdy na mocy porozumienia gen. Władysława Sikorskiego z władzami ZSRR ogłoszono amnestię dla Polaków i zezwolono na tworzenie polskiego wojska. Wraz z armią gen. Andersa Krakowiecki znalazł się w Bagdadzie. Był wolny, ale do ukochanych miejsc — Krakowa i Skawiny — nigdy już nie wrócił. Po zakończeniu wojny pozostał na emigracji i zamieszkał w Londynie. Nadal pisywał komedie (np. Dom pachnie sianem, 1949), lecz dziełem jego życia stała się oparta na własnych doświadczeniach Książka o Kołymie. Po trwających kilka lat staraniach i trudnych dziś do zrozumienia tarapatach publikacja ukazała się drukiem w 1950 r. w Wielkiej Brytanii.
W czasie swej wojennej i powojennej tułaczki skawiński literat zobaczył pół świata, ale zawsze rozpaczliwie tęsknił do swoich stron. Pisał:

Bo w Skawinie rzeka płynie
Cichutko w wiklinie
I słowik drze się jak wariat
W pobliskiej leszczynie
I tajemniczych jest pełno szelestów
W długich szpalerach bzów, malin, agrestów —
Nocą głucho stukają grusze spadające
Dniem się jabłka rumienią jak słońce,
Żyto kwitnie szaleństwem wręcz nieokiełznanym
I można się odurzyć na śmierć w czerwcu sianem
I las! W nim sosny i brzozy i grzyby i mrówki,
A las się nazywa, jak w bajce: Cichówki!
— to słowo się widzi, to słowo się słyszy,
Tyle w nim lasu, zieleni i ciszy!…

Anatol Krakowiecki zmarł nagle 7 kwietnia 1950 r. Został pochowany na Cmentarzu Gunnesbury w Londynie, z dala od miejsc, które ukochał najbardziej…

 

autor: Anna Kudela

rysunek: Magdalena Szynkarczuk

 

Materiał opracowany w ramach współfinansowanego ze środków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej projektu:

"Skawiniacy w siedmiomilowych butach – jesteśmy z jednej bajki"

Drukuj Drukuj